.
LO. Czarny van. Biały Sunny. Ładowność przekroczona do maksimum. Niemcy. Policja. Upalny maj. Public Enemy. 2008. Wspomnienia.
.
Nieporozumienie.
Rzecz się dzieje w Polsce, ale kompromitacja będzie na skalę międzynarodową XD pozostaje nic, tylko usiąść i się śmiać do rozpuku…
Czas nam tyka, pierwszy raz jutro idziemy do kina…
.
Wracając z Oddziału Paszportowego, zastałam w skrzynce realną kartkę z kraju American dream. Zbieg okoliczności?
.
Co sprawia, że dzień zostaje zapamiętany i staje się on niezwykły? Czy to, że spotykamy niezwykłych ludzi? 5 maja. Codzienność - często się nie zastanawiamy nad tym co robimy, wszystko z czasem staje się takie zwyczajne. Budzimy się, wstajemy, jemy, myjemy się, ubieramy, wychodzimy. A co się stanie jeśli coś zaburzy Nasz rytm dnia, rytm życia i myśli? Czy Ty pamiętasz swój dzień 5go maja? Ile w nim było niezwykłości? Co się wydarzyło? Ja pamiętam. Obudziłam się i wstałam bardzo późno, chciałam przespać ten czas pustki. Zapewne zjadłam jogurt, pokręciłam się po pokoju, na komputerze obejrzałam wyjątkowo dwa filmy, rozmawiałam też przez Skypa ze znajomymi. Tej nocy księżyc był w położeniu perygeum, a ja oszalałam.
Dzisiaj wychodząc z dworca, udałam się rowerem po paczkę na Ruczaj. Mgła o 5.40 była bardzo gęsta, jadąc zmokły mi włosy, a ręce skostniały z zimna pomimo 5,6 stopni na plusie. Wzięłam z sobą aparat on też był mokry, pogoda rzadko mi sprzyja robieniu zdjęć. Przejeżdżając przez Planty zaczepił mnie jakiś obcokrajowiec, który chciał bym go podwiozła na Kazimierz. Łamanym angielskim wyjaśniłam, że mi to nie po drodze, na Kazimierz ze mną nie dojechał, ale podwiozłam go do ulicy Św. Sebastiana, a to już rzut beretem. Takie cuda tylko w Krakowie, musiało to wyglądać dość zabawnie. Zimno coraz bardziej dokuczało moim dłoniom. Przy Zakrzówku mym oczom ukazały się bażanty - niewdzięczne ptaki do fotografowania przy takiej ilości dziko rosnących krzaków, inne ranne ptaki zachwycały swym śpiewem. W powietrzu zaczynał się unosić jeszcze delikatny zapach bzów i śliwek. Zauważyłam, że zakwitły kasztany.
Dokąd zmierza postać na zdjęciu? Możliwe, że gdzieś w stronę Cichego Kącika…
Dzień na który trzeba było czekać 5 lat. I on co lubi poznawać tych których się lubi, ma jeszcze nadzieję na cud. Pojawił się nie ten co by się marzył, ale jednak pojawił się, proroctwo wypełnione, do końca miesiąca już tylko 29 dni…
Doświadczając wiary w Boga innych, stwierdzam szaleństwo własne. Nie można służyć dwóm Bogom, a będąc z jednym tak łatwo go zdradzić…
.
Za słaba by żyć… za silna by umrzeć…
Gdzieś pomiędzy światem myśli, a światem realnym.